Interaktywna książka

Ja lubię tą zabawę, a ty? Propozycją może być równie dobrze zdanie lub cały akapit, może nią być również „szkic sytuacji”(który poprawie). Nawet niedorzeczne pomysły są dobre, ponieważ ważna jest frajda, a nie poprawność;). Ja zacznę i ciekawa jestem, kiedy i czy w ogóle ktoś będzie kontynuował;)

Monica wertowała delikatne, przesiąknięte wilgotnym leśnym powietrzem strony opasłej księgi w nadziei, że znajdzie klucz do rozwiązania nurtującej jej zagadki. Nie wiedziała co prawda, czy w rzeczonej rzeczy znajdzie odpowiedź, ale lepsze to niż nic, w końcu księga należała do jej mistrza Manevru który po zadaniu jej kolejnej łamigłówki zniknął samemu wiedząc gdzie. Monica postanowiła wykorzystać fakt, iż znikając zapomniał zabrać paru swoich rzeczy, a że zagadka była dość trudna bez oporów „pożyczyła” książkę.
-Musi gdzieś tu być…-Mruknęła do siebie.
-Co robisz siostrzyczko?- Usłyszała piskliwy głos, który przyprawił ja o mini zawał. [Tochi]

Casper, jej młodszy irytujący „brat” stał w drzwiach przyciskając do piersi puchatego misia, pamiątkę jaka pozostała mu po rodzicach zabranych przez Czarną Śmierć. Sam ocalał, jako jedyny z rodzinnej wioski. Znaleziono go błąkającego się pomiędzy budynkami. Przez pierwsze tygodnie pobytu w Domu dla Sierot Mistrza Manevru zachowywał się jak dzikie zwierze, nie pozwalając Służką Wiary zbliżać się do siebie nawet na krok.

Ze wszystkich osób znajdujących się w sierocińcu tylko jej pozwolił się zbliżyć najwcześniej i to pierwszego dnia! Powód był taki że Monica tego samego dnia chciała na chwilę wymknąć się z sierocińca, a idąc przypadkiem trafiła na nowego lokatora pokoju w którym znajdowało się niedomykające się okno, przez które zawsze wychodziła, nim malec zdążył wykrzyczeć całą syfonie bełkotów zdążyła zakryć mu usta i nim ten ją ugryzł szybko przedstawiła swoją propozycję, za cenę milczenia weźmie go ze sobą. Z początku było całkiem w porządku, gorzej było gdy chłopiec odmówił powrotu, wówczas Monica chciała go zostawić, ale po namyśle stwierdziła że lepiej nie denerwować Mistrza (który nigdy jeszcze nie podniósł głosu przy niej), po kilku godzinach walki, udało się go przekupić pluszowym misiem, którego fortunnie znaleźli. Gdzie? W Tarham, opustoszałym mieście do którego Monica regularnie przychodziła, miejsca jej rzekomego pochodzenia.
-Czytam. – Odpowiedziała z lekką irytacją.
– Też chciałbym czytać…. [Tochi]

-Żaden problem. Wystarczy, że będziesz usilnie wpatrywał się w księgę. To nie ważne, że nic z tego nie zrozumiesz na początku. Tylko jeden na stu ludzi potrafi złożyć litery, a tylko jeden ze stu takich ludzi dopiero może powiedzieć o sobie że umie czytać, gdyż czytanie jest niczym bez zrozumienia. Także jeśli tylko uda ci się wyłowić choć jedno słowo z całej księgi to powiem ci, możesz być dumny, albowiem tylko jeden na tysiąc może pochwalić się takim osiągnięciem. Kiedyś będziesz wyjątkowy, bo dzięki Mistrzowi Manevru będziesz czytał ze zrozumieniem całe tysiąc stronnicowe dzieła – to powiedziawszy Monica zatrzasnęła księgę, wzbijając tumany kurzu. Nie był to tom, którego szukała. Miała w końcu szanse jeden do siedmiu, że akurat za pierwszym razem złapie się za ten którego potrzeba.

2 odpowiedzi na „Interaktywna książka

  1. ~Tochi pisze:

    Nie wiedziała co prawda czy w rzeczonej rzeczy znajdzie odpowiedź, ale lepsze to niż nic, w końcu księga należała do jej mistrza Manevru który po zadaniu jej kolejnej łamigłówki zniknął samemu wiedząc gdzie, Monica postanowiła wykorzystać fakt że znikając zapomniał zabrać parę swoich rzeczy, a że zagadka była dość trudna bez oporów „pożyczyła” książkę.
    -Musi gdzieś tu być…-Mruknęła do siebie.
    -Co robisz siostrzyczko?- Usłyszała piskliwy głos, który przyprawił ja o mini zawał.

  2. ~Tochi pisze:

    Ze wszystkich osób znajdujących się w sierocińcu tylko jej pozwolił się zbliżyć najwcześniej i to pierwszego dnia! Powód był taki że Monica tego samego dnia chciała na chwilę wymknąć się z sierocińca, a idąc przypadkiem trafiła na nowego lokatora pokoju w którym znajdowało się niedomykające się okno przez który zawsze wychodziła, nim malec zdążył wykrzyczeć całą syfonie bełkotów zdążyła zakryć mu usta i nim ten ją ugryzł szybko przedstawiła swoją propozycję, za cenę milczenia weźmie go ze sobą. Z początku było całkiem w porządku gorzej było gdy chłopiec odmówił powrotu, wówczas Monica chciała wówczas go zostawić, ale po namyśli stwierdziła że lepiej nie denerwować Mistrza (który nigdy jeszcze nie podniósł głosu przy niej), po kilku godzinach walki, udało się go przekupić pluszowym misiem, którego fortunnie znaleźli. Gdzie? W Tarham, opustoszałym mieście do którego Monica regularnie przychodziła, miejsca jej rzekomego pochodzenia.
    -Czytam.-Odpowiedziała z lekką irytacją.
    - Też chciałbym czytać….

Możliwość komentowania jest wyłączona.